Królewskie Miasto

WAŻNE: Zapraszamy na Jarmark Kazimierzowski « » Klub Honorowych Dawców Krwi w Kowalu po wyborach « » Zapraszamy do honorowego oddawania krwi!Promocja trzeciego tomiku wierszy ks. ProboszczaPrzedsiębiorco - do końca stycznia złóż o¶wiadczenie i opłać zezwolenia na ...
Informujemy, że od nowego roku na stronie internetowej Miasta Kowala bezpłatnie umieszczamy nekrologi, a także wspomnienia o zmarłych – nie tylko o obecnych, ale także i o byłych – mieszkańcach Kowala. Prosimy o ich nadsyłanie.















w okresie od 1 stycznia 2016 r. odeszli od nas ¶p. Mieszkańcy Kowala:

- ¶p. Bronisława Ma¶lanka - lat 84,

- ¶p. Bronisława Wnukowska - lat 92,

- ¶p. Anna KaĽmierska  - lat 59,

- ¶p. Henryk Mularski - lat 78,

- ¶p. Janina Szachagłuchowicz - lat 76,

- ¶p. Jadwiga Adamczyk - lat 62,

- ¶p. Marianna Anecka - lat 88,

- ¶p. Marianna Grzesiak - lat 66,

- ¶p. Antoni Jarzębiński - lat 89,

- ¶p. Władysław KaĽmierski - lat 67,

- ¶p. Teresa Kierzkowska - lat 85,

- ¶p. Mirosław Matczak - lat 60,

- ¶p. Longina Pajęcka - lat 83,

- ¶p. Irena Sarnowska - lat 89,

- ¶p. Czesław Sarnowski - lat 85,

- ¶p. Zygmunt Stężewski - lat 78,

- ¶p. Roman Szadkowski - lat 41,

- ¶p. Lidia Więckowska - lat 60,

- ¶p. Kamil Witwicki - lat 22,

- ¶p. Józef Wrzecionowski - lat 61,

- ¶p. Marianna Zielińska - lat 97.

 W okresie od 1 stycznia 2015 r. odeszli od nas ¶p. Mieszkańcy Kowala:

- ¶p. Katarzyna Skowrońska - lat 43,

- ¶p. Jan Jarecki - lat 81,

- sp. Jan Milczarek - lat 64,

- ¶p. Andrzej Marachowski - lat 66,

- ¶p. Andrzej Ukiński – lat 49,

- ¶p. Marianna Dacewicz – lat, 77,

- ¶p. Edward Nakonowski – lat 79,

- ¶p. Zygmunt Szefler – lat 83,

- ¶p. Teresa Poturalska – lat 88,

- ¶p. Wojciech Szczygło – lat 54,

- ¶p. Franciszek KaĽmierski – lat 69,

- ¶p. Halina Drzewiecka - lat 65,

- ¶p. Katarzyna Zalewska - lat 35,

- ¶p. Pelagia Sadowska - lat 90,

- ¶p. Józef Kozowicz - lat 69,

- ¶p. Marek Mańkowski - lat 64,

- ¶p. Jerzy Kowalski - lat 67,

- ¶p. Bronisława Duszczak - lat 78,

- ¶p. Monika Marczewska - lat 65,

- ¶p. Irena Cze¶nin - lat 94,

- ¶p. Tadeusz Janikowski - lat 69,

- ¶p. Alina Janysek - lat 95,

- ¶p. Zygmunt Jędrzejewski - lat 80,

- ¶p. Karol Kalwasiński - lat 80,

- ¶p. Mieczysław Maliszewski - lat 71,

- ¶p. Andrzej Marachowski - lat 66,

- ¶p. Czesław Mi±dlikowski - lat 84,

- ¶p. Aleksander Nykiel - lat 76,

- ¶p. Lechosław Pawlak - lat 72,

- ¶p. Zdzisław Proszkiewicz - lat 72,

- ¶p. Aurelia Radowska - lat 83,

- ¶p. Ewa Rudzińska - lat 93,

- ¶p. Regina Skrzypińska - lat 86

- ¶p. Irena Wasilewska - lat 80,

- ¶p. Marianna Wawrzonkowska - lat 93,

- ¶p. Genowefa Zbonikowska - lat 86,

- ¶p. Leszek Be¶ka - lat 61,

- ¶p. Tomasz Daczkowski - lat 62,

- ¶p. Wojciech Folga - lat 67,

- ¶p. Jan Grzelak - lat 83,

- ¶p. Jan Jarecki - lat 81,

- ¶p. Barbara Kruszewska - lat 76,

- ¶p. Jan Skrzypiński - lat 71,

- ¶p. Marianna Urbańska - lat 76,

- ¶p. Cecylia Wojtasiak - lat 78,

- ¶p. Wojciech Żołnowski - lat 55.


W okresie od 1 stycznia 2014 r. odeszli od nas ¶p. Mieszkańcy Kowala:


- ¶p. Irena Daczkowska - lat 95,

- ¶p. Wiesław Ostrowski - lat 58,

- ¶p. Janina Pawłowska - lat 94,

- ¶p. Halina Wałęsa - lat 58,

- ¶p. Konrada Robaczewska - lat 79,

- ¶p. Władysław KaĽmierski - lat 80,

- ¶p. Edward Siciński - lat 63,

- ¶p. Stanisław Piotrowski - lat 87,

- ¶p. Gerard Szwajkowski - lat 59,

- ¶p. Karol Frank - lat 53,

- ¶p. Edward Siciński - lat 63,

- ¶p. Józefa Sempowicz - lat 91,

- ¶p. Stanisława Borzęcka - lat 90,

- ¶p. Zofia Górska - lat 89,

- ¶p. Henryk Murawski - lat 62,

- ¶p. Zofia Piotrowska - lat 74,

- ¶p. Stanisław Kruszewski - lat 75,

- ¶p. Józef Okupnik - lat 75,

- ¶p. Dariusz Pasiecki - lat 50,

- ¶p. Józef Baranowski - lat 84,

- ¶p. Krzysztof Lewandowski - lat 50

- ¶p. Alicja Maliszewska – lat 73,

- ¶p. Józef Owsianowski – lat 83,

- ¶p. Mirosław Dziedzic-Kamiński – lat 58,

- ¶p. Krystyna Markiewicz – lat 87,

- ¶p. Józef Pawłowski – lat 67,

- ¶p. Andrzej Brzozowski – lat 63,

- ¶p. Władysława Pawłowska – lat 87,

- ¶p. Marek Kruszyna – lat 61,

- ¶p. Danuta Migdalska – lat 60,

- ¶p. Antonina Jarzębińska – lat 85,

- ¶p. Ryszard Kucięba – lat 78,

- ¶p. Kazimierz Gralik – lat 63,

- ¶p. Zenobia Orzechowska – lat 88,

- ¶p. Janina Banaszkiewicz – lat 82,

- ¶p. Zofia Jabłońska – lat 86,

- ¶p. Józef Błaszczyk – lat 59,

- ¶p. Genowefa Wieczorkowska – lat 82,

- ¶p. Józef Sabicki – lat 67,

- ¶p. Sabina Czajkowska – lat 90,

- ¶p. Krzysztof Błaszczyk – lat 52,

W okresie od 1 stycznia 2013 r. odeszli od nas ¶p. Mieszkańcy Kowala:

- ¶p. Helena Ogłodzińska - lat 76

- ¶p. Danuta Wrzecionowska - lat 68

- ¶p. Danuta Rembiałkowska - lat 46

- ¶p. Irena Henszel - lat 81.

- ¶p. Eugeniusz Rybacki - lat 57,

- ¶p. Henryk Strzelecki - lat 68,

- ¶p. Bronisław Głogowski - lat 71,

- ¶p. Bogumił Pawłowski - lat 71,

- ¶p. Małgorzata Pawlak - lat 97,

- ¶p. Barbara Zielińska - lat 61,

- ¶p. Stanisław Wasielewski - lat 46,

- ¶p. Krystyna Betlińska - lat 85,

- ¶p. Bolesław Zbonikowski - lat 97,

- ¶p. Halina Kosatka - lat 67,

- ¶p. Waldemar Łazarski - lat 64,

- ¶p. Henryk Prokopiak - lat 80,

- ¶p. Zofia Jakóbczak - lat 86,

- ¶p. Zdzisław ¦wi±tkowski - lat 70,

- ¶p. Cecylia Jankowska - lat 77,

- ¶p. Anna Rudzińska - lat 63,

- ¶p. Stanisław Dulski - lat 62,

- ¶p. Jerzy Kopyciński - lat 87,

- ¶p. Jerzy Korpusiński - lat 64,

- ¶p. Jan Owsianowski - lat 74,

- ¶p. Bogdan WoĽniak - lat 86,

- ¶p. Sławomir Rejwerski - lat 52,

- ¶p. Stanisława Wojtara - lat 95,

- ¶p. Irena Wylandowska - lat 72,

- ¶p. Janina Mazierska - lat 87,

- ¶p. Stefania Przepiórska - lat 86,

- ¶p. Barbara Człapińska - lat 88,

- ¶p. Teresa Wasielewska - lat 81,

- ¶p. Józef Grabski - lat 58,

- ¶p. Wiesław Rybkiewicz - lat 39,

- ¶p. Włodzimierz Zimecki - lat 78,

- ¶p. Teresa Czarniak - lat 67,

- ¶p. Pelagia Baranowska - lat 76,

- ¶p. Henryk Daczkowski - lat 75,

- ¶p. Stanisław Kolanowski - lat 80,

- ¶p. Bogumił Blaszka - lat 63,

- ¶p. Genowefa Mroczkowska - lat 77,

- ¶p. Stefania Matuszak - lat 84,

- ¶p. Wojciech Sobolewski - lat 53,



Wspomnienie o prof. Wiktorze Lewandowskim

Pięć lat temu, 14 marca 2010 r., zmarł prof. Wiktor Lewandowski – znakomity Nauczyciel i Wychowawca, wspaniały Człowiek, wyróżniony honorowym tytułem: Zasłużony dla Miasta Kowal.

Więc to już pięć lat mija od Jego ¶mierci, chociaż wielu z nas ci±gle jeszcze ma przed oczami kowalski ko¶ciół wypełniony młodzież± z różnych szkół, w których Zmarły pracował oraz mieszkańcami miasta, którzy gremialnie przyszli Go pożegnać i towarzyszyć Mu na końcowym etapie Jego ziemskiej wędrówki, potem długi kondukt pogrzebowy i ostatnie modlitwy na cmentarzu.

Kto¶ m±drze powiedział, że czas jest błogosławieństwem, które zbyt mało się ceni. I to prawda, bo przecież po jakim¶ czasie, choćby po paru latach, na nawet najsmutniejsze i najbardziej dramatyczne wydarzenia w naszym życiu patrzymy już z dystansem, spokojniej, z konieczno¶ci zazwyczaj godz±c się z tym, co dał nam los. Ale prawd± jest także to, że niekiedy wła¶nie upływaj±cy czas – paradoksalnie – wyostrza nasz± pamięć, zmusza do uważniejszej analizy i oceny tych wydarzeń, do innego spojrzenia na nie, do innej ich interpretacji. Może już mniej spontanicznej i emocjonalnej, za to bardziej racjonalnej i w konsekwencji – ponadczasowej.

W dniu pogrzebu, żegnaj±c Pana Profesora w imieniu Uczniów i Wychowanków ze wszystkich szkół, w których pracował, za konieczne uznałem przypomnienie Jego szczególnych predyspozycji zawodowych oraz sposobu rozumienia nauczycielskiego powołania i traktowania uczniów. Bo za to przecież, także za to, pozostaje w naszej wdzięcznej pamięci. Dlatego dzi¶ mogę i chcę z pełnym przekonaniem powtórzyć wypowiedzian± wtedy opinię, że „każdy, kto w trakcie swej szkolnej edukacji miał to szczę¶cie i zaszczyt Ciebie spotkać, przechowuje w swojej pamięci niepowtarzalny klimat tych kilkuletnich spotkań i rozmów z Tob±, zwanych potocznie lekcjami, które prawie zawsze były rodzajem duchowej uczty, podczas której otrzymywali¶my nie tylko wynikaj±c± z programu porcję wiedzy, ale także jeszcze ciekawsz±, chociaż może czasem trudn±, niezrozumiał± dla nas wtedy, albo nawet gorzk± dawkę Twojej refleksji i życiowej m±dro¶ci. Po latach dopiero gotowi byli¶my ocenić i docenić, jak to Twoje nauczanie okazało się dla nas ważne i cenne”. Wła¶nie, po latach widać to jeszcze dobitniej.

S±dzę też, więcej – jestem pewien, że wielki szacunek jakim Zmarły cieszył się w¶ród uczniów (i nie tylko w¶ród uczniów!) wynikał z Jego szacunku dla rozmówcy oraz umiejętno¶ci (i chęci) uważnego słuchania go, bez względu na wiek, stan, zawód itd. Prof. Lewandowski dobrze wiedział bowiem, że autorytetu nie zdobywa się automatycznie, z racji sprawowanej funkcji czy zajmowanego stanowiska. To szczególnie ważne w pracy z młodzież±, która takiego założenia nie toleruje. Wiedział, że szacunek i prestiż można natomiast zaskarbić sobie codzienn± postaw±, wytrwało¶ci± i determinacj±.

Dobrze pamiętam, że na lekcje z panem Wiktorem przychodziło się z przyjemno¶ci± i bez jakichkolwiek obaw, że w „konfrontacji” z nauczycielem uczeń może „przegrać”. Bo takiej „konfrontacji” na lekcjach nie było i mogli¶my ¶miało wyrażać to, co kto¶ my¶lał i miał do powiedzenia na dany temat. I za tak±, godn± na¶ladowania postawę pozostajemy Mu serdecznie wdzięczni. Mówiłem o tym również w trakcie ostatniego pożegnania: „nie chciałe¶ i nie próbowałe¶ narzucać swojej opinii w jakiejkolwiek sprawie, będ±cej przedmiotem naszych młodzieńczych sporów, jakby zakładaj±c – ile rozs±dku i m±dro¶ci było w tej postawie! – jakby zakładaj±c, że nie ma ludzi niezast±pionych w pogl±dach, albo maj±cych monopol na opinie i os±d innych. Starałe¶ się natomiast, i za to jeste¶my Ci szczególnie wdzięczni, starałe¶ się konsekwentnie – ale delikatnie, taktownie, żeby nie wytr±cić nas z tej niby-pewno¶ci siebie, nawet nie wprost, ale tak między wierszami, starałe¶ się podpowiadać nam, niemal przemycać swoje prawdy i wnioski wynikaj±ce z Twego bogatego i trudnego do¶wiadczenia, choćby ten, że trzeba chcieć i umieć na co dzień wyznaczać granice dla siebie, dla swojej wolno¶ci, by z tego boskiego i ludzkiego prawa do wolnej woli i wolno¶ci korzystać w sposób człowieka godny. A więc, by nie krzywdzić, także słowem, ani bliĽniego, ani siebie samego. A my nie wiedzieli¶my przecież, jak wielu krzywd sam w życiu do¶wiadczyłe¶!”.

W czasach, w których przychodzi nam żyć i w sytuacji, gdy w dyskursie publicznym tak wiele jest nieodpowiedzialno¶ci, hipokryzji, fałszu i zgorszenia, gdy można wszystkich i każdego z osobna ob¶miać i sponiewierać, czyni±c to wła¶ciwie bezkarnie, tym bardziej warto pamiętać, odwoływać się i na¶ladować postawę ludzi takich jak ¶p. prof. Wiktor Lewandowski.

Requiem aeternam dona ei, Domine! Wieczne odpoczywanie racz Mu dać Panie, racz Mu dać Panie!...

 

Prof. UW, dr hab. Wiesław Sonczyk

(absolwent LO w Kowalu, 1967 r.)


Dariusz Pasiecki - Wspomnienie

Rodzino, Przyjaciele, wszyscy uczestnicy pogrzebu ¶.p. Dariusza Pasieckiego. 

S± takie sytuacje, takie okoliczno¶ci, kiedy słowa niewiele znacz±, bo nie można za ich pomoc± wyrazić tego wszystkiego, co by się chciało powiedzieć, a tu i teraz- aby wyrazić ból i wielki żal, jaki odczuwamy po ¶mierci kogo¶ tak bliskiego, jakim był dla nas ¶p. Darek. Wiadomo¶ć o Jego niespodziewanej i tragicznej ¶mierci lotem błyskawicy rozeszła się w pi±tkowe popołudnie nie tylko po całym Kowalu, ale także w¶ród jego licznych przyjaciół i znajomych we Włocławku, w powiecie i wielu miejscach Polski, wzbudzaj±c najpierw nasze niedowierzanie, a zaraz potem żal i ból. Bo Darek - bez względu na to czy pozostawali¶my z nim w relacjach koleżeńskich, czy służbowych- był przez wszystkich powszechnie lubiany i akceptowany. Koleżeński, miły, serdeczny- to cechy Jego charakteru, które zjednywały Mu ludzi, którzy mieli okazję z nim się zetkn±ć. W Kowalu Darek był zawsze ważn± czę¶ci± miłego, u¶miechniętego wizerunku naszego miasteczka. Bardzo kochał Kowal i czuł się nim zwi±zany, jak mało kto. Interesował się i cieszył tym wszystkim, co dobrego działo się w naszym ¶rodowisku. „Pięknie, co¶ wspaniałego”- to słowa, które niejednokrotnie słyszałem z Jego ust na temat osi±gnięć naszego miasta. Darek nie był tylko życzliwym obserwatorem i ¶wiadkiem spraw publicznych naszego ¶rodowiska, bo osobi¶cie angażował się w życie naszej lokalnej wspólnoty. Przez 33 lata był aktywnym członkiem Ochotniczej Straży Pożarnej w Kowalu, bior±c do samego końca swojego życia udział w akcjach ratowniczo-ga¶niczych, także jako kierowca. W ostatnich kilkunastu latach sprawował funkcję zastępcy naczelnika straży, a ostatnio również członka jej zarz±du. Ze swoich bliskich osobistych kontaktów z Darkiem zapamiętałem wiele rzeczy. Pamiętam jak dzi¶, jak Darek w galowym mundurze, w „oficerkach”- niczym oficer kompanii reprezentacyjnej WP prowadził defiladę z okazji jubileuszów 100-lecia i 110-lecia naszej straży. Pamiętam też, że to wła¶nie on był autorem propozycji, aby na pami±tkowym medalu wybitym z tej okazji umie¶cić napis: „Bogu na chwałę, ludziom na ratunek”.

Niesienie ratunku ludziom było Jego życiowym posłannictwem, Jego życiow± misj±, w służbie której oddał swoje życie nios±c ratunek ton±cemu człowiekowi. Gdyby nie ten płyn±cy z serca imperatyw, gdyby nie ten odruch byłby do dzi¶ razem z nami. Byłoby to jednak sprzeczne z Jego systemem warto¶ci, którym kierował się w swoim życiu. Zapamiętali¶my dobrze, jak z przekonaniem ¶piewał dla nas wszystkich wraz ze swoimi przyjaciółmi, że „ tylko popiół pozostanie z nas”, zapominaj±c jednak dodać, że po ludziach dobrych, po ludziach takich jak On, pozostaje jeszcze wdzięczna, serdeczna pamięć. Żegnam Cię w imieniu władz Kowala, Zarz±du naszej straży, wszystkich druhów strażaków, a także Twoich licznych przyjaciół i znajomych. Odpoczywaj w pokoju wiecznym.

 

Przemówienie
Burmistrza wygłoszone podczas pogrzebu.


Wspomnienie p. Janiny Renieckiej o ¶p. o. Augu¶cie Bojakowskim.

 

Spotkałam człowieka o duszy dziecka, przepełnionego ufno¶ci± do Pana Boga, głębok± wiar±, prostolinijnego i niezwykle uczciwego, którego zawołaniem w trudnych chwilach było – „pamiętaj, jest jeszcze Pan Bóg”.

Do¶wiadczałam w życiu niezwykłych łask. Pan Bóg dawał mi możliwo¶ć udziału w posłudze, która była jakby zaplanowana z góry.

Dzisiaj z perspektywy czasu widzę, że to Opatrzno¶ć kierowała moim życiem. To Ona ukształtowała mnie poprzez różne wcze¶niejsze do¶wiadczenia do wykonywania następnych zadań.                                                                                                 

 Takie zadanie zostało postawione przede mn± w dniu 24 stycznia 1991 roku, gdy w godzinach wieczornych zadzwonił telefon i usłyszałam głos ojca Wenantego – Janeczko, przyjeżdżaj, twój wujek w szpitalu.

Ojciec August był bardzo kochanym i szanowanym w całej naszej rodzinie. Bez wahania po kilkudziesięciu minutach byłam już w poci±gu jad±cym do Częstochowy. Wówczas nie miałam ¶wiadomo¶ci, że ci±żka choroba ojca Augusta zwi±że nas na 23 lata i 2 miesi±ce. Choroba ta przyszła nagle i była dla wielu szokiem i zaskoczeniem.

Wujek - ojciec August zawsze u¶miechnięty, społecznik, wrażliwy i usłużny każdemu, kto potrzebował pomocy, nagle zaniemógł. Zaczęła się wspólna droga w cierpieniu i zmaganiach. Ojciec August doznał niedokrwiennego udaru mózgu z czę¶ciow± afazj± mowy i porażeniem prawej strony ciała. Spotkałam go w szpitalu Tysi±clecia w Częstochowie. To było niewypowiedzianie bolesne spotkanie, gdy widziałam, jak leżał na łóżku na korytarzu, w przeci±gach i bardzo cierpiał. Powiedział – „Janeczko, pomóż mi”. Po staraniach udało mi się przenie¶ć wujka na salę chorych. W godzinach popołudniowych przyjechał ojciec przeor Jerzy Tomziński i ojciec Teofil Krauze z panem dr Stawowym  neurochirurgiem z Łodzi.

 Zapadła decyzja wyjazdu do Łodzi, gdzie ojciec August pozostał na leczeniu przez miesi±c czasu.

Wielk± pomoc ¶wiadczyły siostry Honoratki, których dom mie¶cił się w niewielkiej odległo¶ci od szpitala.  Ofiarno¶ć siostry przełożonej Anity i Siostry Niezabitowskiej były wsparciem w trudnych chwilach. Otrzymałam przepustkę na codzienny pobyt u ojca Augusta od godziny 7.00 do 21.30.

W czasie pobytu w szpitalu wujek był poddawany leczeniu farmakologicznemu, rehabilitacji i wielu zabiegom pielęgnacyjnym, by ustrzec go od odleżyn. Efektem tego leczenia było to, że ojciec August mógł usi±¶ć na wózku inwalidzkim.

 Pobyt w Łodzi dobiegł końca. Ojcowie Paulini musieli podj±ć decyzję, gdzie dalej wujka umie¶cić na rehabilitację. Pan doktor Stawowy zasugerował jako najlepsze z miejsc, do wyboru Szpital Rehabilitacyjny w Dzierż±żnie k/Gdańska. Wielkim wsparciem i pomoc± w załatwianiu różnych spraw służbowych dla mnie oraz miejsca dla ojca Augusta była pani doktor Anna Rusin, która póĽniej do końca służyła pomoc± wujkowi jako lekarz rehabilitacji.

Po uzgodnieniu przez pani± doktor Rusin z panem dyrektorem Bogumiłem PrzeĽdziakiem ojciec August został przewieziony do Dzierż±żna.

Zacz±ł się kolejny etap na drodze usprawniania.

Ojciec August był miłym,  kontaktowym  pacjentem lubianym przez personel a szczególnie dzieci pracowników, które nazywały go – „to nasz Ojciec” i często przynosiły mu kwiatki oraz brały udział podczas spaceru w odmawianiu różańca.  Umilały one każdego dnia pobyt i pokonywanie wysiłku. Codziennie dojeżdżałam do wujka do szpitala w Dzierż±żnie (47 km) ,gdzie pomagałam w gimnastyce, spacerach, sprawowaniu liturgii Mszy ¶w. także dla chorych. Pacjenci bardzo chętnie korzystali z posługi sakramentu pokuty u ojca Augusta. Był to czas wytężonej pracy dla wujka i czas nadziei na powrót do sprawno¶ci, by mógł samodzielnie funkcjonować na Jasnej Górze. „Jasna Góra to moje serce - mawiał o. August - moje życie, sens najgłębszy i ogromna tęsknota”. Ojciec August podejmował każdy wysiłek, by jak najszybciej usprawnić się. Cieszył się z każdego najmniejszego sukcesu. Pobyt w Dzierż±żnie zakończył się 7 maja 1992 roku, gdy podczas ćwiczeń ojciec August zasłabł.

Po tym incydencie ojciec August został przewieziony do Szpitala pw. Naj¶więtszej Maryi Panny w Gdańsku przy ul. Ł±kowej. Po badaniach zapadła decyzja wszczepienia rozrusznika serca.

Muszę wspomnieć, że o. August podczas pobytów w szpitalach, jeżeli tylko warunki pozwalały sprawował Mszę ¶w., słuchał spowiedzi, gdy był o to poproszony,  udzielał Komunii ¶w. ciężko chorym. Zawsze był gotowy pełnić posługę kapłańsk±, co było jego wielk± rado¶ci±.

Ojciec August był człowiekiem wielkiego zawierzenia Panu Bogu i jak mawiał – „Pani mego serca - Matce Bożej”.

Pobyt  w Gdańsku przedłużał się, gdyż ojciec August  był bardzo obci±żony chorobami. Zaburzały one przebieg rehabilitacji i wydłużały j±, co w efekcie opóĽniało powrót na Jego ukochan± Jasn± Górę. Mimo zaawansowanej choroby ojciec August podj±ł próbę powrotu na Jasn± Górę. Próba jednak nie powiodła się. Nie poradził sobie w bardzo zwykłych czynno¶ciach. Na pro¶bę ówczesnego ojca przeora Szczepana Ko¶nika ponownie podjęłam się opieki nad wujkiem. Pomoc o. Augustowi poczytywałam sobie za szczególne wyróżnienie i łaskę. Wujek był dla mnie wzorem . Cierpienia i dolegliwo¶ci zwi±zane z chorob± znosił niezwykle dzielnie, po Bożemu. Gdy było mu bardzo trudno mawiał gło¶no: „Zakon potrzebuje, Ko¶ciół, Polska”…

ojciec August był zakonnikiem pogodnym, zawsze u¶miechniętym z poczuciem humoru, gotowym nie¶ć pomoc, radę i duchow± posługę, ale zawsze delikatnie, bez narzucania.

Pomimo tak wielkiego do¶wiadczenia chorobami przez wiele lat jeĽdzili¶my 3 razy w roku na Jasn± Górę. „To jest dla mnie ¶wieży oddech życia” -  mawiał. Wielokrotnie lekarze mówili – „ proszę ojca to za duży wysiłek”. Ojciec August odpowiadał wówczas z u¶miechem -  „jadę do swojej Matki, niech Ona się martwi”.  Często przekomarzał się, że Matka Boża na Jasnej Górze to jego Matka, ponieważ trzyma na ręku chłopca. Kiedy byli¶my z ojcem Augustem w 2000 roku w Rzymie spotkali¶my się z Ojcem ¶w. Janem Pawłem II. Gdy Ojciec ¶w. podszedł do wujka, wzruszony powiedział – „August pamiętaj o mnie u swojej Matki Bożej, a potem jeszcze dodał – „August, trzymaj się”. Widziałam zrozumieli się bez zbędnych słów.

Z Ojcem Augustem przyjaĽnił się przez wiele lat, do ostatnich chwil ksi±dz  Prałat Andrzej Penke. Wspierali się wzajemnie w duszpasterskiej posłudze, któr± sobie wujek bardzo cenił. W czasie ostatniej wizyty księdza Prałata Penke u wujka w szpitalu dowiedziałam się, że ksi±dz Andrzej każdego roku udzielał  wujkowi Sakramentu Chorych.

Ojciec August zarówno w chwilach radosnych jak cierpienia zawsze modlił się bardzo gor±co i żarliwie.

W dniu poprzedzaj±cym odej¶cie  mówił do mnie – „Janeczko, to już koniec”. Ja odpowiedziałam – „wujeczku nie poddajemy się, będziemy walczyć o Twoje zdrowie”. Na co usłyszałam odpowiedĽ – „Taki porz±dek ustanowił Pan Bóg i nie można się temu sprzeciwiać”. Po pewnym czasie ponowił – „Janeczko, wkrótce pójdę do Domu Ojca”.

 Ku mojemu wielkiemu zdziwieniu ojciec August, nie maj±c mszału z pamięci modlił się tekstem Mszy ¶w. z 3 Maja. Odmówił z wielkim wzruszeniem i skupieniem od pocz±tku do końca cał± Mszę ¶w. Poprosił, bym przeczytała list do Koryntian – ja w głowie miałam pustkę mimo iż normalnie znałam tekst. Przeprosiłam, że nie pamiętam, a jeste¶my w szpitalu. Odpowiedział – „to nie szkodzi, modlimy się dalej”. Bezbłędnie poprzez ofiarowanie, Konsekrację, Komunię ¶więt± doszedł do końca Mszy ¶w., udzielił dwukrotnie  błogosławieństwa, wezwał Matkę Boż± Królow± Pustelników, ¶więtego Pawła Pierwszego Pustelnika, ¶więtego Józefa i przestał mówić. Cierpienia jego trwały jeszcze kilkana¶cie godzin, po czym cicho i spokojnie zasn±ł w Panu.

To moja ostatnia posługa. Czy j± dobrze wykonałam? Nie wiem? Bardzo chciałam sprostać postawionemu zadaniu.

Jestem przekonana, że bardziej zostałam obdarowana głębi± i bogactwem życia, osobowo¶ci, Jego wiary i bezgranicznej ufno¶ci Bogu niż sama mogłam ofiarować. Obraz Ojca Augusta, człowieka o czystych oczach i duszy dziecka, skromnego, który nigdy nie pragn±ł mieć, ale obdarowywać, człowieka zawierzenia pozostanie do końca w mojej pamięci. Jego przykład jest dla mnie zadaniem do kontynuowania. Zawołanie ojca Augusta – „Pamiętaj, jest Pan Bóg – Ufaj w każdej sytuacji”.

Dziękuję Ci wujku Augu¶cie za naukę i ¶wiadectwo życia, w których wytrwałe¶ w najtrudniejszych dla Ciebie chwilach, za Twoj± szlachetno¶ć w każdej sytuacji, wielk± pokorę i skromno¶ć, któr± Ci Pan wynagrodził łask± Kapłaństwa, której pragn±łe¶ od dzieciństwa. A dzi¶ jest jubileusz 35-lecia Twojego Kapłaństwa, który ¶więtujesz już zapewne w niebie. Jestem przekonana, że tak jak mawiałe¶ „Matka Boża wyszła Ci na spotkanie i przeprowadziła Cię w fałdach swojego płaszcza do nieba.

W imieniu ojca Augusta i moim własnym wyrażam serdeczn± wdzięczno¶ć Zakonowi i Przełożonym wujka za ich troskę i każde odwiedziny, zaprzyjaĽnionym Kapłanom, którzy mieli szczególne miejsce w wujka sercu, m.in. księdzu profesorowi Wiesławowi Alickiemu z Krakowa oraz z Gdańska księdzu prałatowi Andrzejowi Penke, księdzu Kanonikowi Krzysztofowi Lis, księdzu Kanonikowi Wiesławowi Srogoszowi – kuzynowi, Rodzinie, która zawsze była blisko, troskliwa i służ±ca wsparciem, dr Annie Rusin, Wandzie i Antoniemu Walter, Janinie Rajewskiej oraz wszystkim osobom, których Pan postawił na naszej drodze, a którzy wspierali nas w trudnych chwilach – DZIĘKUJĘ…, Bóg zapłać!

 

                                                                                  Janina Reniecka

 

 

Szanowny Panie Burmistrzu pozwalam sobie przesłać słowa podziękowania i wielkiej wdzięczno¶ci za pożegnanie o. Augusta Bojakowskiego w Kowalu. Wujek i ja niezmiernie cenimy Pana Osobę i to wszystko czego dokonuje Pan dla naszego kochanego miasta. Dziękuję, że dostrzegł Pan wielko¶ć w tak skromnym Kapłanie, który był zwi±zany bardzo silnymi więzami z Kowalem, miastem i ko¶ciołem. Życzę Panu wiele sił i ludzi gotowych zawsze do wspierania Pana wysiłków i zapewniam o pamięci.                 

                                                                                                          Janina Reniecka

Bogumił Pawłowski - Wspomnienie

Zgromadzili¶my się dzi¶ w naszej kowalskiej ¶wi±tyni,
aby towarzyszyć w ostatniej drodze życia ¶p. Bogumiła Pawłowskiego. Jego
odej¶cie to przede wszystkim niepowetowana strata dla najbliższych - Żony,
Córki, Synów, dla bliższej i dalszej Rodziny okrytej żałob±. W przypadku ¶p.
Zmarłego grono poruszonych i szczerze zasmuconych jest daleko szersze, bo
żegnamy dzi¶ kogo¶ kto większ± czę¶ć swojego życia po¶więcił służbie
publicznej. Był szczerym i gor±cym patriot±- kochał Polskę i tę nasz± mał±
Ojczyznę, której na imię Kowal. Na rzecz Polski działał w ruchu ludowym pełni±c
funkcję prezesa Polskiego Stronnictwa Ludowego w Kowalu. Jako ludowiec, a potem
jako obywatel Kowala zaangażowany w sprawy naszego ¶rodowiska sprawował przez
wiele kadencji mandat radnego- najpierw rady miasta i gminy, a następnie rady
miasta Kowala. Przez dwie kadencje od 1991 do 1998 r. był także szczególnie
ważnym członkiem Zarz±du Miasta, szczególnie ważnym dlatego, bo wraz ze mn± -
burmistrzem był uprawniony do składania o¶wiadczenia woli w imieniu władz
miasta, podpisuj±c m.in. akty notarialne. W swojej wdzięcznej pamięci
zachowałem wiele wspomnień z naszej wspólnej owocnej pracy dla Kowala. Jej
bardzo liczne pozytywne efekty, to bez w±tpienia także i Jego zasługa. We
wybudowanych wtedy drogach, chodnikach, kanalizacji, w modernizacji stadionu
miejskiego, czy w budowie domu pomocy społecznej, jest cz±stka Jego społecznej
pracy. Szczególnie ważnym polem naszej wieloletniej współpracy była również
Ochotnicza Straż Pożarna. ¦p. Bogumił był jej oddany z całego serca od swych
najmłodszych lat. Do staży wst±pił w 1958 r. maj±c 16 lat. Przez bardzo wiele
lat strażackiej działalno¶ci był szczególnie aktywny jako członek naszej
orkiestry, bo muzyka była także Jego wielk± pasj±. O tym, jak bardzo ważny był
dla naszej orkiestry ¶wiadczy fakt, że w trudnym dla naszej orkiestry momencie
w latach 1973-74 zgodził się być jej kapelmistrzem. Potwierdzeniem
wypracowanego autorytetu w¶ród druhów strażaków było powierzenie mu w 1990 r.
funkcji sekretarza straży, a od 1996 r. jej prezesa. Tę zaszczytn± funkcję
sprawował przez 6 lat. Z cała pewno¶ci± był to dla naszej jednostki bardzo
dobry czas. To wła¶nie wtedy nasza OSP została przyjęta do Krajowego Systemu
Ratowniczo-Ga¶niczego. Liczne sukcesy odnosiła orkiestra dęta, a przy wsparciu
samorz±du miasta zakupiono wiele nowego sprzętu ratowniczo-ga¶niczego i
przeprowadzono szereg remontów remizy. W czasie sprawowania funkcji prezesa
straży przez ¶p. Bogumiła z jego inicjatywy o trzy kondygnacje została
podwyższona wieża remizy, staj±c się wraz z powiewaj±c± na jej szczycie flag± Kowala
jednym z symboli naszego miasta. Warto w tym miejscu i w tej chwili
przypomnieć, że projekt architektoniczny wykonał i przekazał w darze naszemu
Miastu bliski krewny Żony ¶p. Bogumiła - Jan Marjański. W czasie sprawowania
przez ¶p. Zmarłego funkcji prezesa OSP powstała jeszcze jedna, bardzo ważna nie
tylko dla naszej straży, ale dla całego ¶rodowiska inwestycja- sala kameralna.
Przypominaj±c w największym skrócie społeczne dokonania Zmarłego nie mogę też
nie wspomnieć Jego wielkiego zamiłowania do sportu. W swojej młodo¶ci uprawiał
lekkoatletykę, w tym w szczególno¶ci biegi, a także piłkę nożn±. Był aktywnym
działaczem Kowalanki i Kujawiaka Kowal. Pamiętam dobrze, Jego aktywn±
działalno¶ć w zarz±dzie naszego klubu piłkarskiego w latach 90-tych, którego
przez kilka lat był najważniejsz± podpor± pełni±c funkcję prezesa. Gdyby nie
ciężka choroba, która dotknęła Go kilkana¶cie lat temu i z któr± tak dzielnie
przy wsparciu rodziny się zmagał, bilans Jego życiowych dokonań byłby z cał±
pewno¶ci± jeszcze większy, choć i to, co udało mu się uczynić zasługuje na
wielkie uznanie i szacunek. W imieniu samorz±du Królewskiego Miasta Kowala-
Miasta, które tak bardzo kochał, przez całe swoje życie, pragnę oddać zmarłemu
¶p. Bogumiłowi Pawłowskiemu hołd, dziękuj±c Mu za ofiarowane nam wszystkim dary
Jego życia.

Pozostanie nie tylko na kartach historii naszego Miasta, ale także w naszych sercach i
wdzięcznej pamięci. Niech odpoczywa w pokoju wiecznym.

Przemówienie
Burmistrza wygłoszone podczas pogrzebu.



Barbara Człapińska 1925 - 2013 - Wspomnienie


Życie potoczyło się tak, że nasza Mama z powodu choroby i znacznego ograniczenia sprawno¶ci fizycznej, zmuszona była opu¶cić Kowal - miasteczko, w którym spędziła znaczn± czę¶ć życia i zamieszkać z bliskimi. Zawsze jednak tęskniła i często wracała my¶lami do chwil, do wydarzeń radosnych i także tych mniej pomy¶lnych, a zwi±zanych z latami przeżytymi w Kowalu. Była w tych wspomnieniach nuta sentymentu; i były także zdjęcia z albumu, które chętnie ogl±dała - stare, pożółkłe fotografie z koleżankami i kolegami nauczycielami, i z uczniami na wycieczkach. Nie wiemy, czy nasza Mama mogłaby wykonywać inny zawód, może tak; ale z opowiadań Mamy wiemy, że zawód nauczycielki był jej marzeniem od dzieciństwa, i wła¶nie w szkole po¶ród dzieci i młodzieży czuła się najlepiej. Szkoła była dla niej drugim domem. A matk± była troskliwa i opiekuńcz±; i póĽniej także, dla swoich już dorosłych dzieci była serdeczn± przyjaciółk± i dobrym doradc± przy rozwi±zywaniu wielu trudnych problemów. Była pracowita i zawsze chętnie pogłębiała swoj± wiedzę i tak± postawę przekazała nam. Lubiła postęp i nowoczesno¶ć, już jako osoba zaawansowana wiekiem opanowała obsługę komputera i nauczyła się kilkunastu zdań w języku angielskim. Teraz na minione lata patrzymy inaczej, gdy nasza Mama jest już "po tamtej stronie". Dzi¶ pozostały nam tylko wspomnienia. Pragniemy jeszcze podziękować nauczycielom - koleżankom i kolegom naszej Mamy za słowa pożegnania wygłoszone w czasie uroczysto¶ci pogrzebowej i za udział w pogrzebie, jak również za wyrazy współczucia dla nas.

Z poważaniem

Madzia Człapińska.


Kamery On-line

Newsletter
Twój adres email:
 Zapisz |  Wypisz
 

Nasi partnerzy

   

Wszelkie prawa zastrzeżone dla Kowal.eu (C) 2013 ul. Piwna 24, 87-820 Kowal
tel. 054-2841-255, fax. 054-2842-231
e-mail: [email protected]